18 lutego 2026 r. odbyło się kolejne spotkanie DKK przy Wypożyczalni Głównej WiMBP w Zielonej Górze.
Na ten wieczór przeczytaliśmy dwie pozycje: reportaż Katarzyny Kobylarczyk pt. „Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci” i biografię autorstwa Romana Warszewskiego pt. „Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki”.
Reportaż Katarzyny Kobylarczyk mocno wszystkich poruszył. Zburzył mit o pięknej, słonecznej Hiszpanii, zamieszkanej przez szczęśliwych ludzi. Tu po raz kolejny objawiła się bolesna prawda, że każdy naród, czy państwo ma do ukrycia jakąś tajemnicę, tego przysłowiowego „trupa w szafie”. Autorka reportażu opisuje okrutny proceder nielegalnych adopcji, który zaczął się jeszcze w czasach frankistowskiego reżimu. Najpierw zabierano dzieci żonom republikanów, zamykanych w swoistych obozach koncentracyjnych, potem po II wojnie światowej odbywało się to w inny, iście diabelski sposób. Rodzicom, szczególnie tym biednym, wmawiano, że ich dziecko zmarło przy porodzie i nie można go już zobaczyć ani pochować. Wszystkim zajmie się szpital. Niemowlęta sprzedawano. Nie działo się to w jakimś odległym, dziewiętnastym wieku, ale w drugiej połowie dwudziestego. Co gorsze, Hiszpania do tej pory nie uporała się z tą historią, osobom, które dramatycznie szukają swoich biologicznych rodziców i rodzeństwa, matek mającym nadzieję , ciągle rzuca się kłody pod nogi i piętrzy biurokratyczne trudności. Nie udostępnia się dokumentacji, często celowo niszczonej. Państwo nie zadośćuczyniło pokrzywdzonym, rozdzielonym dzieciom i ich rodzicom.
Przeraża także patriarchalne, przemocowe traktowanie kobiet - po II wojnie światowej, bodajże do lat siedemdziesiątych kobieta w Hiszpanii za cudzołóstwo (najczęściej z oskarżenia męża) trafiała do więzienia. Ciekawe, że męska niewierność była bezkarna. W małżeństwie kobieta nie miała żadnych praw, była dorosłą, poniekąd ubezwłasnowolnioną osobą. Funkcjonowały też specjalne domy poprawcze dla upadłych kobiet (bynajmniej nie tylko dla prostytutek), ale dla dziewczyn w ciąży, zagubionych, buntowniczek, ofiar gwałtów. Panowały tam straszne warunki sanitarne, a nowo narodzone dzieci najczęściej siłą wydzierano z rąk matek do adopcji. Funkcjonowały też specjalne służby do ochrony moralności, które przyczyniały się do zapełniania tych domów poprawy. Przemoc wobec kobiet była usankcjonowana przez państwo. Wydawać by się mogło, że współcześnie jest już zupełnie inaczej, ale, jak słusznie zauważyła jedna z klubowiczek, afera seksualna i pedofilska Epsteina przeczy temu stwierdzeniu.
Lektura reportażu była trudnym przeżyciem, ale przecież warto wiedzieć, na jakim świecie się żyje, lepiej mieć oczy szeroko otarte. Never more? Nie wiadomo.
Spokojny oddech można było odzyskać przy biografii Elżbiety Dzikowskiej. To opowieść o kobiecie silnej, pełnej pasji, podróżniczki, miłośniczki sztuki i ...cudownej, dużej biżuterii. Razem ze swoim partnerem, słynnym Tonym Halikiem stworzyli , bardzo popularny w czasach PRL-u, cykl programów podróżniczych „Pieprz i wanilia”, który wtedy był dla Polaków, marzących bezskutecznie o wielkich podróżach, oknem na świat. Padło pytanie, na które chyba nie będziemy mogli uzyskać odpowiedzi, za jakę cenę Dzikowska dostawała paszport. Podobno nigdy nikomu nie zaszkodziła, ale czasy były trudne... Biografia jest obszerna, autor czasami za bardzo się rozpisuje, ale warto się przyjrzeć tej nietuzinkowej kobiecie. Jej życiorysem można by obdzielić jeszcze parę osób.
PS Jej programy telewizyjne można obejrzeć w internecie. Zróbmy sobie powrót do przeszłości. Czasami warto.
Maria Macała

