Amerykański mit

3 czerwca 2026 r. odbyło się kolejne spotkanie DKK przy Wypożyczalni Głównej WiMBP w Zielonej Górze. Tym razem dyskutowaliśmy o reportażach : „Imperium bólu. Baronowie przemysłu farmaceutycznego” Patricka Raddena Keefe`a i „Wolta. Opowieść o kobietach w zmianie” Joanny Gierak-Onoszko.

   „Imperium bólu” to jedna z wielu bardzo dobrych pozycji z tzw. Serii Amerykańskiej wydawnictwa „Czarne”. Jest to rzecz, jak na reportaż, bardzo obszerna i trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo 614 stron drobnego druku stanowi pewne wyzwanie. Ale naprawdę warto. Autor przedstawił w sposób niezwykle rzetelny dzieje rodziny Sacklerów, właścicieli firmy farmaceutycznej odpowiedzialnych za tzw. kryzys opioidowy w USA i jego tragiczny skutek – śmierć tysięcy Amerykanów. Zaczyna się całkiem zwyczajnie, jak w micie od pucybuta do milionera, w końcu USA to kraj ogromnych możliwości. Trzech braci zakłada firmę, zaczynają się rozwijać, wypuszczają na rynek słynne Valium, pieniądze płyną wartkim strumieniem, potem pojawia się ich kolejny wynalazek – morfina w tabletkach (nie trzeba już jej podawać tylko w kroplówkach, co jest dużym ułatwieniem dla chorych). Chwała Sacklerom. Majątek rodziny rośnie błyskawicznie, czas na filantropię. Fundowane są gmachy muzealne, biblioteczne, finansowane są uczelnie, popularyzuje się sztukę w galeriach imienia hojnych mecenasów. Potem zaczyna się całe zło. Sacklerowie wypuszczają na rynek swój przebój – Oxycontin, lek, który miał przynieść ulgę w bólach nowotworowych, a także innych, lżejszych, bardziej pospolitych. Specyfik, owszem, uśmierzał ból, ale na krótko i powodował uzależnienie, o którym firma cynicznie nie pisnęła nawet słówka w ulotkach farmaceutycznych. Agresywny marketing szkodliwego leku, korumpowanie lekarzy, decydentów z Agencji Leków, cynizm i chciwość to codzienność firmy. W wyniku uzależnienia i przedawkowania zmarły tysiące ludzi. Czy Sacklerowie czuli się winni? Absolutnie nie. Winę zrzucono na użytkowników, w nich tkwił problem, nie wszyscy się uzależniają. Osoby nadużywające leków nie są ofiarami, to oni są sprawcami. Rzesza prawników, pracujących dla Sacklerów za krocie, zadbała o to, aby im włos z głowy nie spadł. Z procesów sądowych, które rozpoczęły się po latach sprzedaży leku, winowajcy wyszli obronną ręką. Tylko z wielu instytucji finansowanych hojną ręką „mecenasów” wstydliwie i po cichu ściągano tablice upamiętniające darczyńców. Reportaż poraża wizją tej bezkarności, w której miliarderzy mogą wszystko, pieniądz jest bogiem, a chciwość nie zna granic. Od pucybuta do milionera? Tak, ale rzeczywistość amerykańskiego kapitalizmu poraża.

    Drugi reportaż, autorstwa Joanny Gierak-Onoszko, opowiada o kobietach, które doznały w swoim życiu bardzo wielkiej zmiany, owej tytułowej wolty, która diametralnie przeobraziła ich życie. Historie są różne, ale łączy je jedno – z wielu tragedii, kryzysów można się podnieść, nie jest to łatwe, ale możliwe. Bohaterki doznają wielu nieszczęść, najbardziej poruszające to te o chorobach, własnych, bądź dzieci. Takich sytuacji boimy się najbardziej. Niektóre rozdziały książki przynoszą jednak pewne rozczarowanie, używając kolokwializmów „nie kupuje się tego”. Kobieta biznesmenka traci jednocześnie pracę, partnera, umiera jej rodzic (takie nagromadzenie problemów i nieszczęść zdarza się), a ona… rzuca wszystko i jedzie na Mazury. Tam otwiera pensjonat agroturystyczny, który świetnie prosperuje, sama właścicielka gotuje według kuchni pięciu przemian, hoduje lamy czy alpaki i nawet potrafi odbierać porody zwierząt. Litości.

Jeszcze jedno „last but not least” – te wszystkie kobiety przy życiowych woltach mają coś bardzo ważnego, poduszkę ochronną z pieniędzy. Bez nich te wszystkie zmiany i przemiany mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Przeciętna Polka z pensją minimalną ma zdecydowanie mniejszą szansę na leczenie na przykład za granicą albo „rzucić wszystko i pojechać na Mazury”.

 

Maria Macała

 dodaj-tytul1

 


Drukuj